Niekończąca się opowieść – dawno, dawno temu...

Historia łaźni parowej sięga naprawdę zamierzchłych czasów. Wiadomo z wykopalisk archeologicznych, że Scytowie żyjący na północ od Morza Czarnego 0d VII w p. n.e. używali palenisk podobnych do tych jakie funkcjonowały w słowiańskich dymnych łaźniach parowych. Kąpiel w łaźni parowej praktykowana była w Syrii, Grecji a nawet w Egipcie. Korzystali z niej w dość prymitywnej formie Indianie Ameryki Północnej, Aztekowie, Wikingowie.

Około I w p.n.e. zwyczaj kąpieli parowej dotarł do Rzymu. Powstawały monumentalne budowle, tzw termy rzymskie. Były one połączeniem łaźni syryjskiej i greckiej. Za panowania Konstantyna w Rzymie funkcjonowało ok 850 publicznych łaźni. Były one ulubionym sposobem spędzania wolnego czasu przez mieszkańców „wiecznego miasta”. Niektóre z nich mogły pomieścić nawet do 6 tysięcy ludzi jednorazowo.

W III w naszej ery wyodrębniły się łaźnie islamu: turecka i arabska.

W Polsce łaźnie parowe były bardzo rozpowszechnione Korzystali z nich zarówno prości ludzie jak również królowie i książęta. Budowano je w klasztorach, w miastach do użytku publicznego, ale również i w wioskach. Publiczne łaźnie istniały w Krakowie, Poznaniu, Łęczycy, Kole, Radomiu... Podobno kąpieli parowych zażywali królowie: Bolesław Chrobry, Leszek Biały i Kazimierz Wielki. Władysław Jagiełło korzystał z łaźni regularnie, przynajmniej co trzeci dzień. Jego brat Świdrygiełło uzyskał nawet pozwolenie z Rzymu na kąpiele w łaźni również w dni świąteczne.

Ponowne zainteresowanie łaźniami parowymi w Polsce przypada na lata trzydzieste XX w, jednak prawdziwy renesans przeżywają one dopiero w czasach nam współczesnych.